Tadam, tadam, po raz kolejny ekipa roninsnowboards nawiedziła francuski kurort Les Deux Alpes. Tym razem w trakcie trwania imprezy o dumnie brzmiącej nazwie Rock On Snowboard Tour.
Impreza dość mocno kryzysowa, bo w porównaniu do Mondialu Du Snow było znacznie biedniej, natomiast w dalszym ciągu interesująca jeżeli chodzi o możliwość testów i widowiskowość zawodów.
Wystawców mniej, ale za to ciekawsi. Można było spotkać bowiem chłopaków z Yes, Furlana, tudzież Dupraz’a. Co do zawodów to była to impreza dla amatorów, jednak poziom amatorskiego snowboardingu we Francji można śmiało porównać do naszego zawodowego.
Wróćmy jednak do tego co robiła nasza ekipa na stoku. Pierwszy dzień i pierwsze rozczarowania, bowiem Najwyższy Kapłan Siwy nie pozostawia złudzeń co do ilości pracy jaką trzeba włożyć w to by jeździć lepiej, szybciej, bezpieczniej, a przede wszystkim stylowo.
Już same rozgrzewki wyciskały ostatnie krople potu z większości kursantów, a co dopiero ćwiczenia na stoku. Ale tak to już bywa, że nic nie przychodzi łatwo. Na szczęście ekipa wykazała się zacięciem godnym mistrzów i progres niektórych uczestników, zaskoczył nawet Siwego. Żeby nie być gołosłownym dysponujemy zapisem foto & video z pierwszych i ostatnich dni zajęć.
Nie samą jazdą jednak człowiek żyje, od czasu do czasu trzeba też polatać i pokrzesać trochę iskier z żelaziwa. Loty co prawda nie były wysokie ( z kilkoma wyjątkami), ale były i to jest najważniejsze. Za to krzesanie iskier z boxa było bardzo stylowe, choć czasem i bolesne. Tak to już jest że progres czasem okupiony jest bólem. I tym sposobem doszliśmy do dnia egzaminu, do którego wszyscy podeszli bardzo poważnie, i widać było że daliście z siebie wszystko a nawet jeszcze więcej. Nie wszystkim się co prawda udało, ale to chyba nie jest najważniejsze, bo pamiętajcie że nie jeździcie dla nas, ale przede wszystkim dla siebie. A ja jeszcze raz chciałem pogratulować tym którzy zdali, w imieniu swoim, a także całej kadry.
Niestety co piękne, szybko się kończy. A że było pięknie to chyba nikt nie ma wątpliwości, bo 6 dni słońca i świeży sztruksik o poranku, nie zdarza się często o tej porze roku.
Dzięki wszystkim za piękny wyjazd, za progres i za włożoną pracę i mam nadzieję że kiedyś jeszcze będzie dane nam się spotkać.






























November 10th, 2009 at 2:51 pm
“progres niektórych uczestników, zaskoczył nawet Siwego” -> wiedziałam ze bedziesz z nas dumny:D
November 10th, 2009 at 3:15 pm
zawsze jestem jak mam powod:):)
November 11th, 2009 at 12:02 am
a mi troche smutno, bo wszytkie zdjecia ze mna sa tylko z chill zonu, a nie jazdy…no nic, nastepnym razem progres :)